Stres, zmęczenie znużenie dniem codziennym? Któż z nas nie zna tych stanów? Powiedzenia: “byle do jutra”, czy też : “byle do weekendu” też z pewnością nie są nam obce. Bez wątpienia żyjemy “szybciej” niż nasi dziadkowe, często też, jak wskazują powyższe powiedzenia: “byle-jak”.
To co nas
najbardziej zaskakuje przychodzi nieoczekiwanie. Czasem takie zaskoczenie może być pozytywne,
czasem negatywne. Raz przynosi nam radość, a raz smutek. My oczywiście cieszymy się
z momentów wesołych i szczęśliwych. Na nie czekamy przez całe życie i je chcemy utrwalać, aby pozostały w naszej pamięci ja najdłużej.
Muszę się do czegoś przyznać. Od prawie roku nie wykonuję żadnych testów rzeczywistości, nie stosuję żadnych wymyślnych technik uzyskiwania świadomości, a mimo to każdej nocy mam po kilka świadomych snów. Wszystko dzięki temu, że odkryłem całkowicie nowy sposób na wejście w stan świadomego śnienia. Jest nim tzw. “lucid living”.
Lucid living – z czym to się je?
Lucid living nie jest techniką, testem rzeczywistości, ani niczym innym co dotychczas stosowałeś, by uzyskać świadomość we śnie. Czym więc jest to tajemnicze lucid living? Otóż jest to sposób życia, kiedy to cały czas staramy się podważać otaczającą nas rzeczywistość i bezustannie sprawdzamy, czy aby świat nas otaczający jest prawdziwy. Staramy się utrzymać stan taki, jak w świadomym śnie.
Jak to wygląda w praktyce?
W życiu codziennym znaczną część rzeczy wykonujemy mechanicznie. Sztuka polega na tym, aby skupiać się na każdej, nawet najdrobniejszej czynności jaką wykonujemy. Cały czas jesteśmy skoncentrowani na bodźcach dostarczane przez zmysły. Jednocześnie zachowujemy świadomość, że wszystko co się wokół dzieje nie jest prawdziwe. Lucid living w swoich założeniach jest podobne do testów rzeczywistości, jednakże zamiast co jakiś czas sprawdzać, czy śnimy, non-stop koncentrujemy się na utrzymaniu świadomości.
Zalety lucid living
Przede wszystkim OGROMNA ilość świadomych snów. Mam wrażenie, że każdą fazę REM wykorzystuje na 120%. Od kiedy zacząłem stosować lucid living nie było choćby jednej nocy, kiedy nie miałbym co najmniej dwóch świadomych snów. Każdy z tych snów był niezwykle realny i wyraźny, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że uzyskałem lepsze efekty niż za pomocą techniki WILD.
W ciągu ostatnich kilku lat tylko jeden serwis rozrywkowy zasłużył sobie na miano prawdziwego killera. Czym demotywatory – bo o nich mowa – zasłużyły sobie na ten tytuł, skoro logika podpowiada, że ludzie raczej niechętnie dają się demotywować?
Welcome to WordPress.com. This is your first post. Edit or delete it and start blogging!